<?xml version="1.0" encoding="UTF-8" ?>
<rss version="2.0">
    <channel>
        <title>Kultura Książki - Blog</title>
        <link>http://kultksiazki.mozello.pl/blog/</link>
        <description>Kultura Książki - Blog</description>
                    <item>
                <title>Bohdan Zadura, Już otwarte, Biuro Literackie, Wrocław 2016 (fragmenty)</title>
                <link>http://kultksiazki.mozello.pl/blog/params/post/774240/zadura-juz-frag</link>
                <pubDate>Fri, 12 Feb 2016 20:31:00 +0000</pubDate>
                <description>&lt;h3&gt;&lt;span style=&quot;color: #000000&quot;&gt;&lt;a target=&quot;_blank&quot; href=&quot;/ksiegarnia/zadura-juz-otwarte/&quot;&gt;&lt;img alt=&quot;Bohdan Zadura, Już otwarte&quot; class=&quot;moze-img-right&quot; src=&quot;//site-315654.mozfiles.com/files/315654/Zadura_-_Juz_otwarte.jpg?1455280160&quot;&gt;&lt;/a&gt;&lt;/span&gt;&lt;/h3&gt;&lt;h3&gt;&lt;span style=&quot;color: #000000&quot;&gt;[jeśli wsłuchać się]&lt;/span&gt;&lt;/h3&gt;&lt;p class=&quot;MsoNormalCxSpLast&quot;&gt;&lt;span style=&quot;color: #000000&quot;&gt;jeśli wsłuchać się&lt;br&gt;
w to co mówią ludzie&lt;br&gt;
liczba nieszczęść jest niewyobrażalna&lt;br&gt;
i aż trudno pojąć&lt;br&gt;
jak to się dzieje&lt;br&gt;
że wcześniej czy później każdego&lt;br&gt;
dopada tylko kilka&lt;br&gt;
a nie kilkanaście&lt;br&gt;
czy kilkadziesiąt&lt;br&gt;
na raz &lt;br&gt;&lt;/span&gt;&lt;/p&gt;&lt;span style=&quot;color: #000000&quot;&gt;

&lt;/span&gt;&lt;h3&gt;&lt;span style=&quot;color: #000000&quot;&gt;Dwa jedwabne krawaty&lt;/span&gt;&lt;/h3&gt;&lt;span style=&quot;color: #000000&quot;&gt;

&lt;/span&gt;&lt;p class=&quot;MsoNormalCxSpLast&quot;&gt;&lt;span style=&quot;color: #000000&quot;&gt;Drogi Ralphie co by Pan powiedział na to&lt;br&gt;
gdybym Pański list potraktował tak jak Marcel Duchamp&lt;br&gt;
koło rowerowe widelec i stołek albo jak suszarkę do butelek czy szuflę&lt;br&gt;
do śniegu albo jak pisuar któremu ten francuski szachista nadał tytuł &lt;i&gt;Fontanna&lt;/i&gt;?&lt;br&gt;
Pozostawałoby mi też tylko wymyślić jakiś zgrabny tytuł i śmiało&lt;br&gt;
mógłbym włączyć Pański list in extenso do nowego tomu moich wierszy nad którym&lt;br&gt;
obecnie pracuję Właściwie nie musiałbym nawet specjalnie się wysilać&lt;br&gt;
z tym tytułem jest bowiem w Pańskim liście wiele&lt;br&gt;
fraz zasługujących na wyniesienie do takiej godności Trafiających w&lt;br&gt;
dziesiątkę celnych jak to pierwsze zdanie no równoważnik zdania:&lt;br&gt;
„Szanowny Panie, czas na nowy krawat”. Kierownik Waszego magazynu&lt;br&gt;
przekazał właśnie na Pańskie ręce listę ze stanem magazynowym i zauważył&lt;br&gt;
Pan że jeszcze macie w magazynie kilka jedwabnych krawatów ze szlachetnym&lt;br&gt;
herbem Who is Who Od razu Pan o mnie pomyślał To miło&lt;br&gt;
z Pańskiej strony To budujące kiedy w tych czasach gdy jesteśmy&lt;br&gt;
na ogół pozostawieni sami sobie ktoś o nas myśli Pisze Pan&lt;br&gt;
że ten jedwabny krawat jest znakiem przynależności do grona&lt;br&gt;
osobistości encyklopedii Who is Who w Polsce i pozostali członkowie Who is&lt;br&gt;
Who od razu rozpoznają mnie po tym krawacie Myślałem&lt;br&gt;
że jeśli w magazynach Verlag für Personenenzyklopädien AG&lt;br&gt;
coś leży to są to książki Nie sądziłem że Pan drogi Ralphie jako&lt;br&gt;
założyciel tego wydawnictwa zajmuje się wszystkim jak&lt;br&gt;
jakiś ojciec albo jak bóg Albo nawet jak bóg ojciec Przyjmuję&lt;br&gt;
do wiadomości że W tej ofercie obowiązuje niepowtarzalna&lt;br&gt;
cena promocyjna oraz gwarancja że tego rodzaju&lt;br&gt;
jedwabny krawat już nigdy nie będzie produkowany I że oferta&lt;br&gt;
2 jedwabne krawaty Who is Who za jedynie € 54,70 (zamiast € 109,40)&lt;br&gt;
obowiązuje do 23.04 2015 roku a więc jeszcze przez&lt;br&gt;
cztery dni Przez cztery dni mogę nie raz zmienić decyzję&lt;br&gt;
skoro robiłem to w swoim życiu w ważniejszych sprawach Jednak&lt;br&gt;
po chuj mi dwa nowe krawaty skoro krawat noszę&lt;br&gt;
od wielkiego dzwonu a każdego roku jeden nowy&lt;br&gt;
dostaję w prezencie na imieniny Trochę Pan przegiął&lt;br&gt;
dając temu mailowi temat Nowy krawat nowy mężczyzna&lt;br&gt;
dwa miesiące temu skończyłem siedemdziesiąt lat&lt;br&gt;
i nawet nowa kobieta nie zrobiłaby ze mnie&lt;br&gt;
nowego mężczyzny Dziękuję za pozdrowienia ze Szwajcarii&lt;br&gt;
też życzę Panu miłego dnia&lt;/span&gt;&lt;/p&gt;&lt;span style=&quot;color: #000000&quot;&gt;

&lt;/span&gt;&lt;h3&gt;&lt;span style=&quot;color: #000000&quot;&gt;Nigdy nie był Chrystusem&lt;/span&gt;&lt;/h3&gt;&lt;span style=&quot;color: #000000&quot;&gt;

&lt;/span&gt;&lt;p class=&quot;MsoNormalCxSpMiddle&quot;&gt;&lt;span style=&quot;color: #000000&quot;&gt;&amp;nbsp;Ewelina Hańska&lt;br&gt;
myliła mu się&lt;br&gt;
z Marią Walewską&lt;/span&gt;&lt;/p&gt;&lt;span style=&quot;color: #000000&quot;&gt;

&lt;/span&gt;&lt;p class=&quot;MsoNormalCxSpLast&quot;&gt;&lt;span style=&quot;color: #000000&quot;&gt;czasami utrzymywał&lt;br&gt;
że jest Balzakiem&lt;br&gt;
czasami że Napoleonem&lt;/span&gt;&lt;/p&gt;&lt;span style=&quot;color: #000000&quot;&gt;

&lt;/span&gt;&lt;h3&gt;&lt;span style=&quot;color: #000000&quot;&gt;Czerniowice, hotel „Bukovyna”&lt;/span&gt;&lt;/h3&gt;&lt;span style=&quot;color: #000000&quot;&gt;

&lt;/span&gt;&lt;p class=&quot;MsoNormalCxSpLast&quot;&gt;&lt;span style=&quot;color: #000000&quot;&gt;&amp;nbsp;nie liczcie na to że każde drzwi&lt;br&gt;
będą przed wami otwierały bezduszne fotokomórki&lt;br&gt;
mamy do tego ludzi którzy inaczej&lt;br&gt;
wylecieliby na bruk&lt;br&gt;
tej ulicy po której wciąż&lt;br&gt;
jeżdżą trolejbusy&lt;br&gt;
na tę śliską po deszczu&lt;br&gt;
bazaltową kostkę&lt;br&gt;
z czasów Austro-Węgier&lt;/span&gt;&lt;/p&gt;&lt;span style=&quot;color: #000000&quot;&gt;

&lt;/span&gt;&lt;h3&gt;&lt;span style=&quot;color: #000000&quot;&gt;Hagit Grossman&lt;/span&gt;&lt;/h3&gt;&lt;span style=&quot;color: #000000&quot;&gt;

&lt;/span&gt;&lt;p class=&quot;MsoNormalCxSpLast&quot;&gt;&lt;span style=&quot;color: #000000&quot;&gt;haczyk „h” w Hagit&lt;br&gt;
wbił mi się w podniebienie&lt;br&gt;
ucha jak harpun&lt;br&gt;
gdy przedstawiano nas&lt;br&gt;
na parkingu&lt;br&gt;
kijowskiego lotniska&lt;br&gt;
Boryspol&lt;/span&gt;&lt;/p&gt;&lt;span style=&quot;color: #000000&quot;&gt;

&lt;/span&gt;&lt;h3&gt;&lt;span style=&quot;color: #000000&quot;&gt;Już otwarte&lt;/span&gt;&lt;/h3&gt;&lt;span style=&quot;color: #000000&quot;&gt;



&lt;/span&gt;&lt;p class=&quot;MsoNormalCxSpMiddle&quot;&gt;&lt;span style=&quot;color: #000000&quot;&gt;czy na otwarciu&lt;br&gt;
była orkiestra&lt;/span&gt;&lt;/p&gt;&lt;span style=&quot;color: #000000&quot;&gt;



&lt;/span&gt;&lt;p class=&quot;MsoNormalCxSpMiddle&quot;&gt;&lt;span style=&quot;color: #000000&quot;&gt;mozart&lt;br&gt;
beethoven&lt;br&gt;
szopen&lt;br&gt;
Liszt&lt;/span&gt;&lt;/p&gt;&lt;span style=&quot;color: #000000&quot;&gt;



&lt;/span&gt;&lt;p class=&quot;MsoNormalCxSpMiddle&quot;&gt;&lt;span style=&quot;color: #000000&quot;&gt;hostessy&lt;br&gt;
ubrane na czarno&lt;/span&gt;&lt;/p&gt;&lt;span style=&quot;color: #000000&quot;&gt;



&lt;/span&gt;&lt;p class=&quot;MsoNormalCxSpMiddle&quot;&gt;&lt;span style=&quot;color: #000000&quot;&gt;szampan&lt;br&gt;
i tartinki&lt;/span&gt;&lt;/p&gt;&lt;span style=&quot;color: #000000&quot;&gt;



&lt;/span&gt;&lt;p class=&quot;MsoNormalCxSpMiddle&quot;&gt;&lt;span style=&quot;color: #000000&quot;&gt;przemówienia&lt;br&gt;
właściciela&lt;br&gt;
kierownika USC&lt;br&gt;
księdza&lt;/span&gt;&lt;/p&gt;&lt;span style=&quot;color: #000000&quot;&gt;



&lt;/span&gt;&lt;p class=&quot;MsoNormalCxSpMiddle&quot;&gt;&lt;span style=&quot;color: #000000&quot;&gt;czy pierwszym&lt;br&gt;
dziesięciu klientom&lt;br&gt;
obiecano rabaty&lt;/span&gt;&lt;/p&gt;&lt;span style=&quot;color: #000000&quot;&gt;



&lt;/span&gt;&lt;p class=&quot;MsoNormalCxSpMiddle&quot;&gt;&lt;span style=&quot;color: #000000&quot;&gt;przez całe dziesięciolecia&lt;br&gt;
miasto odsuwało się&lt;br&gt;
od rzeki&lt;/span&gt;&lt;/p&gt;&lt;span style=&quot;color: #000000&quot;&gt;



&lt;/span&gt;&lt;p class=&quot;MsoNormalCxSpMiddle&quot;&gt;&lt;span style=&quot;color: #000000&quot;&gt;teraz po prawej stronie&lt;br&gt;
przy starym moście&lt;br&gt;
jest Marina&lt;br&gt;
po lewej ten dom &lt;br&gt;&lt;/span&gt;&lt;/p&gt;&lt;span style=&quot;color: #000000&quot;&gt;

&lt;/span&gt;&lt;p class=&quot;MsoNormalCxSpMiddle&quot;&gt;&lt;span style=&quot;color: #000000&quot;&gt;zaczynają od zera&lt;br&gt;
więc na zdjęcia&lt;br&gt;
zadowolonych nieboszczyków&lt;br&gt;
muszą poczekać &lt;br&gt;&lt;/span&gt;&lt;/p&gt;&lt;span style=&quot;color: #000000&quot;&gt;

&lt;/span&gt;&lt;p class=&quot;MsoNormalCxSpMiddle&quot;&gt;&lt;span style=&quot;color: #000000&quot;&gt;hotel też nie od razu&lt;br&gt;
chwali się tymi&lt;br&gt;
którzy w nim nocowali &lt;br&gt;&lt;/span&gt;&lt;/p&gt;&lt;span style=&quot;color: #000000&quot;&gt;

&lt;/span&gt;&lt;p class=&quot;MsoNormalCxSpMiddle&quot;&gt;&lt;span style=&quot;color: #000000&quot;&gt;więc tymczasem&lt;br&gt;
musi wystarczyć&lt;br&gt;
widoczny z daleka&lt;br&gt;
wielki baner&lt;br&gt;
radośnie oznajmiający&lt;br&gt;
już otwarte&lt;br&gt;
i numer telefonu&lt;br&gt;
508 232&amp;nbsp;863 &lt;br&gt;&lt;/span&gt;&lt;/p&gt;&lt;span style=&quot;color: #000000&quot;&gt;

&lt;/span&gt;&lt;p class=&quot;MsoNormalCxSpLast&quot;&gt;&lt;span style=&quot;color: #000000&quot;&gt;(tak&lt;br&gt;
mnie też się zdaje&lt;br&gt;
choć to nieprawda&lt;br&gt;
że czas&lt;br&gt;
na formułę&lt;br&gt;
wiersz zawierał&lt;br&gt;
lokowanie produktu)&lt;/span&gt;&lt;/p&gt;&lt;span style=&quot;color: #000000&quot;&gt;

&lt;/span&gt;&lt;h3&gt;&lt;span style=&quot;color: #000000&quot;&gt;Czytając wodę na Marsie &lt;br&gt;&lt;/span&gt;&lt;/h3&gt;&lt;span style=&quot;color: #000000&quot;&gt;Takie powinny być&lt;br&gt;książki poetyckie&lt;br&gt;50 stron&lt;br&gt;42 wiersze&lt;br&gt;żaden nie dłuższy niż dwadzieścia linijek&lt;br&gt;żaden nie krótszy niż siedem&lt;br&gt;&lt;br&gt;dobrze jeśli&lt;br&gt;od początku masz wrażenie&lt;br&gt;że wiesz&lt;br&gt;o czym one traktują&lt;br&gt;(…)&lt;br&gt;nie wiadomo dlaczego&lt;br&gt;przychodzi mi też do głowy&lt;br&gt;że moje własne wiersze&lt;br&gt;są tylko dla tych&lt;br&gt;którzy widzieli&lt;br&gt;Lecą żurawie Siódmą pieczęć&lt;br&gt;Tam gdzie rosną poziomki&lt;br&gt;Zeszłego roku w Marienbadzie&lt;br&gt;Hiroszimę, moją miłość&lt;br&gt;Dziecko wojny Kapryśne lato&lt;br&gt;czyli z każdym rokiem są&lt;br&gt;coraz bardziej dla nikogo&lt;br&gt;&lt;br&gt;a Woda na Marsie&lt;br&gt;jest jeszcze dla mnie&lt;br&gt;&lt;br&gt;dzięki Jurku za te pół godziny&lt;br&gt;lektury&lt;br&gt;po której zostaje nie zawód&lt;br&gt;a odrobina żalu&lt;br&gt;że to koniec&lt;br&gt;&lt;br&gt;&lt;/span&gt;&lt;h3&gt;&lt;span style=&quot;color: #000000&quot;&gt;Demokracja&lt;/span&gt;&lt;/h3&gt;&lt;span style=&quot;color: #000000&quot;&gt;

&lt;/span&gt;&lt;p class=&quot;MsoNormalCxSpFirst&quot;&gt;&lt;span style=&quot;color: #000000&quot;&gt;&amp;nbsp;wybierzcie swoich&lt;br&gt;przedstawicieli&lt;br&gt;a oni&lt;br&gt;już was&lt;br&gt;urządzą&lt;br&gt;&lt;/span&gt;&lt;/p&gt;&lt;h3&gt;&lt;span style=&quot;color: #000000&quot;&gt;Bez dwóch zdań&lt;br&gt;&lt;/span&gt;&lt;/h3&gt;&lt;p class=&quot;MsoNormalCxSpFirst&quot;&gt;&lt;span style=&quot;color: #000000&quot;&gt;nie mam czasu i siły&lt;br&gt;mówi&lt;br&gt;żeby codziennie&lt;br&gt;były dwa dania&lt;br&gt;więc przez dwa dni pierwsze&lt;br&gt;przez dwa dni drugie&lt;br&gt;a jak się nie podoba&lt;br&gt;to do stołówki&lt;/span&gt;&lt;/p&gt;&lt;p class=&quot;MsoNormalCxSpFirst&quot;&gt;&lt;span style=&quot;color: #000000&quot;&gt;&lt;br&gt;&lt;/span&gt;&lt;/p&gt;&lt;p class=&quot;MsoNormalCxSpFirst&quot;&gt;&lt;span style=&quot;color: #000000&quot;&gt;&lt;a class=&quot;moze-button&quot; target=&quot;_blank&quot; href=&quot;/ksiegarnia/zadura-juz-otwarte/&quot;&gt;Kup książkę&lt;/a&gt; &amp;nbsp;&amp;nbsp;&amp;nbsp;&amp;nbsp; &lt;/span&gt;&lt;br&gt;&lt;/p&gt;</description>
            </item>
                    <item>
                <title>Paweł Smoleński, Zielone migdały, czyli po co światu Kurdowie (fragmenty)</title>
                <link>http://kultksiazki.mozello.pl/blog/params/post/771851/pawel-smolenski-zielone-migdaly-czyli-po-co-swiatu-kurdowie-fragmenty</link>
                <pubDate>Wed, 10 Feb 2016 17:55:00 +0000</pubDate>
                <description>&lt;div class=&quot;moze-justify&quot;&gt;&lt;span style=&quot;color: #000000&quot;&gt;&lt;a target=&quot;_blank&quot; href=&quot;/ksiegarnia/smolenski-zielone/&quot;&gt;&lt;img alt=&quot;Paweł Smoleński, Zielone migdały, czyli po co światu Kurdowie&quot; class=&quot;moze-img-left&quot; src=&quot;//site-315654.mozfiles.com/files/315654/Smolenski_-_Zielone_migdaly__czyli_po_co_swiatu_Kurdowie.jpg?1453485254&quot;&gt;&lt;/a&gt;Dzisiaj islamscy bojówkarze zbierają od Kurdów cięgi.
Wygnano ich spod Dahuku, Irbilu, odzyskano kurdyjski Kirkut i tamę na Tygrysie,
grodzącą rzekę na przedmieściach Mosulu. Kosztowało to życie setek peszmergów,
dawnych partyzantów, a dzisiaj żołnierzy regularnej kurdyjskiej armii,
bojowników (taki jest sens słowa „peszmerg”).



&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;p class=&quot;moze-justify&quot;&gt;&lt;span style=&quot;color: #000000&quot;&gt;Wszędzie czułem entuzjazm; tak tam po prostu jest. Albo –
było, póki nie rozpętała się kolejna wojna; z dżihadystami, głównie z Iraku i z
Syrii, lecz zasadniczo – z szaleńcami z całego świata.&lt;/span&gt;&lt;/p&gt;



&lt;p class=&quot;moze-justify&quot;&gt;&lt;span style=&quot;color: #000000&quot;&gt;Tak – jeszcze całkiem niedawno można było pojechać tam na
wakacje. Jak na Mazury albo do Grecji, tyle że dużo dalej. Dzisiaj brzmi to
zbyt fantastycznie, by uwierzyć, a nawet sobie to wyobrazić. Zresztą dziesięć,
dwadzieścia, trzydzieści lat temu też brzmiało to fantastycznie. &lt;br&gt;&lt;/span&gt;&lt;/p&gt;

&lt;p class=&quot;moze-justify&quot;&gt;&lt;span style=&quot;color: #000000&quot;&gt;U jazydów było mi po prostu tak dobrze, że chciałem zabrać
ich cząstkę ze sobą. &lt;br&gt;&lt;/span&gt;&lt;/p&gt;

&lt;p class=&quot;moze-justify&quot;&gt;&lt;span style=&quot;color: #000000&quot;&gt;Dżamal, mój iracki tłumacz i przyjaciel, powiedział, że
bycie jazydem to najbardziej pogardzany stan, jaki może się przytrafić
Irakijczykowi. Nie dość, że to znienawidzeni przez Arabów Kurdowie, to jeszcze
– wedle muzułmanów i tutejszych chrześcijan – poganin kłaniający się diabłu. &lt;br&gt;&lt;/span&gt;&lt;/p&gt;&lt;div class=&quot;moze-justify&quot;&gt;&lt;span style=&quot;color: #000000&quot;&gt;Byleby – ściskam kciuki – nie mieszkały w Sindżar, stolicy
kurdyjskich jazydów, zajętej latem 2014 roku przez islamistycznych bandziorów.&lt;br&gt;&lt;br&gt;To wówczas w
części Kurdystanu wybuchło z całą mocą islamistyczne delirium, kierowane przez
byłych oficerów bezpieki Saddama Husajna, jeszcze niedawno ludzi świeckich i
korzystających z tej świeckości, jak tylko można w dyktatorskich reżimach,
kiedy jest się na dodatek człowiekiem władzy. &lt;br&gt;&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;

&lt;p class=&quot;moze-justify&quot;&gt;&lt;span style=&quot;color: #000000&quot;&gt;Tak samo musiało być w tych dniach – od 16 do 19 marca 1988
roku – gdy nad miasto nadleciały irackie samoloty, a w Halabdży nagle
zapachniało jabłkami. Tak pachniał gaz trujący. &lt;br&gt;&lt;/span&gt;&lt;/p&gt;

&lt;p class=&quot;moze-justify&quot;&gt;&lt;span style=&quot;color: #000000&quot;&gt;Gdy podczas drugiej wojny w Zatoce Stany podbiły Irak, nie
znaleziono wielkich magazynów z trucizną, nie odkryto spodziewanych składów
broni masowego rażenia. Wielu więc twierdzi, że nie wiadomo, jaki był prawdziwy
powód zagnania dyktatora Iraku do klatki i wojny, podczas której zabito tysiące
ludzi. Ale przyczyna najpewniej była zmyślona, szło bowiem o niewiarygodnie
bogate zasoby ropy, honor rodu Bushów, panowanie nad Bliskim Wschodem, a nawet
nad światem. Nie ma wojen udanych, ale ta akurat nie udała się szczególnie; w
jakimś sensie jest też szczególnie przegrana, bo urodziła kolejne bękarty
islamskiego terroryzmu. Przeciwnicy irackiej awantury powiadają, że Ameryka i
jej sojusznicy kłamali, a na łgarstwie nie da się nic zbudować, zwłaszcza kiedy
przed budowaniem trzeba strzelać. &lt;br&gt;&lt;/span&gt;&lt;/p&gt;

&lt;p class=&quot;moze-justify&quot;&gt;&lt;span style=&quot;color: #000000&quot;&gt;Operacja Al-Anfal formalnie trwała od lutego do września
1988 roku. Zaczęła się przy granicy z Iranem. Na drugi ogień poszły
As-Sulajmaniija i pobliskie wsie. Potem były góry wokół Irbilu oraz głębokie
doliny koło Barzanu. I tak dalej, aż do nadgranicznych Zachu i Dahuku. W
operacji brały udział regularne oddziały wojska, lotnictwo i rozmaite formacje
bezpieki. &lt;br&gt;&lt;/span&gt;&lt;/p&gt;

&lt;p class=&quot;moze-justify&quot;&gt;&lt;span style=&quot;color: #000000&quot;&gt;Operacja odpowiadała wszystkim kryteriom, jakie określają
zbrodnie przeciw ludzkości. &lt;br&gt;&lt;/span&gt;&lt;/p&gt;

&lt;p class=&quot;moze-justify&quot;&gt;&lt;span style=&quot;color: #000000&quot;&gt;Dzieje Kurdów to – powtórzmy – pasmo powstań i pacyfikacji.
Zabijano ich w Turcji, od czasów gdy Atatürk wymyślił sobie, że na gruzach
imperium osmańskiego stworzy jednonarodowe, tureckie państwo, choćby po trupach
ormiańskich i kurdyjskich. &lt;br&gt;&lt;/span&gt;&lt;/p&gt;

&lt;p class=&quot;moze-justify&quot;&gt;&lt;span style=&quot;color: #000000&quot;&gt;Dlatego pomysłodawcy prawa o wartościach islamskich byli
bardzo zdziwieni, że kiedy tylko ogłosili swoje zamiary, gazety od prawa do
lewa, stacje telewizyjne, ale też wielu polityków, również muzułmanów, rzuciło
im się do gardeł, że ze świeckiego państwa chcą uczynić religijną republikę.
Poczuli się tymi opiniami dotknięci. &lt;br&gt;&lt;/span&gt;&lt;/p&gt;

&lt;p class=&quot;moze-justify&quot;&gt;&lt;span style=&quot;color: #000000&quot;&gt;Kurdystan nie wie, co to znaczy nękający Zachód upadek
rodziny, gdyż o rodzinę dba islam. Relacje społeczne są tu lepsze niż w
Europie, ludzie w potrzebie maja lepszą opiekę, nie boją się odrzucenia i
samotności. Mułła Baszir jest z tego bardzo dumny, więc nic dziwnego, że uznał,
iż wartości islamskie, jako te prawdziwie humanistyczne i bardzo ludzkie,
powinny zostać zawarte w przepisach. Europa – zaznacza Baszir – jest dumna ze
swojej demokracji, i słusznie, bo nic lepszego człowiek jeszcze niw ymyślił.
Lecz demokracja to również zasada islamu; przecież wierni wybierają swojego
religijnego przywódcę. Islam to wolność wyboru, otwartość na inne poglądy,
gotowość do debaty. Prawdziwy islam zakazuje prozelityzmu, szanuje inne
wyznania. Zachęca do uczciwej pracy, piętnuje wyzysk i lenistwo. Leży u podstaw
praw człowieka, dba o kobiety, oddając im należny szacunek i miejsce w
społeczeństwie. &lt;br&gt;&lt;/span&gt;&lt;/p&gt;

&lt;p class=&quot;moze-justify&quot;&gt;&lt;span style=&quot;color: #000000&quot;&gt;Zanim Ishan został ministrem praw człowieka, postawił Kurdystanowi
diagnozę. Kraj jest rozdarty wojną domową. Panują terror i korupcja. Cywile
boją się zdemoralizowanych band peszmergów – swoich niegdysiejszych bohaterów i
obrońców. Wszędzie wciskaja się fundamentaliści. Co trzeba zrobić, by wreszcie
można było żyć normalnie? &lt;br&gt;&lt;/span&gt;&lt;/p&gt;

&lt;p class=&quot;moze-justify&quot;&gt;&lt;span style=&quot;color: #000000&quot;&gt;Lała się krew, Saddam zacierał ręce. A świat milczał – bo co
światu po Kurdach? &lt;br&gt;&lt;/span&gt;&lt;/p&gt;

&lt;p class=&quot;moze-justify&quot;&gt;&lt;span style=&quot;color: #000000&quot;&gt;Co to były za obowiązki? Najprostsze, najbardziej
podstawowe: walko o wolność. Kurdowie nigdy nie mieli innego wyjścia. Za Turka,
za Anglika i za Arabów. &lt;br&gt;&lt;/span&gt;&lt;/p&gt;

&lt;p class=&quot;moze-justify&quot;&gt;&lt;span style=&quot;color: #000000&quot;&gt;Al-Anfal to również zaplanowane odgórnie łowy na kurdyjskie
dziewczynki, sprzedawane później do domów publicznych w krajach Zatoki, w
Egipcie, Libii, Algierii. Interes liczono w milionach dolarów. Zniknęło ich
kilka tysięcy. Najstarsze miały piętnaście lat. Najmłodsze nie więcej niż
osiem. Potem była pierwsze wojna w zatoce, kolejne powstanie, o które poprosił
Kurdów George Busch senior i wnet wystawił sojuszników do wiatru.
Bombardowania, czołgi, napalm i głód w obozach uchodźców przy tureckiej
granicy; ofiary znów liczono w tysiącach. A jakby tego było mało, wybuchła
wojna domowa: Kurdowie bili się między sobą, zdarzały się tortury i publiczne
egzekucje. Opamiętanie nastało z piętnaście lat temu. &lt;br&gt;&lt;/span&gt;&lt;/p&gt;

&lt;p class=&quot;moze-justify&quot;&gt;&lt;span style=&quot;color: #000000&quot;&gt;[Mohammada:] Arabskie południe Iraku osuwa się w ciasny
islam, a Kurdystan biegnie w przód, uczy się na potęgę, naśladuje Europę, co
niekoniecznie jest prostym małpowaniem, lecz oddechem wolności. Każda religia –
powie – ma ciemną i jasną stronę. Arabowie zmierzają ku ciemności. Kurdowie –
wręcz przeciwnie. &lt;br&gt;&lt;/span&gt;&lt;/p&gt;

&lt;p class=&quot;moze-justify&quot;&gt;&lt;span style=&quot;color: #000000&quot;&gt;Ostatniego zamachu Kurdystan doświadczył kilka lat temu, a w
Irbilu jest spokojniej niż w wielu miastach Europy. No i trzeba pamiętać o
historii. Ćwierć wieku temu Kurdowie ginęli w operacji Al-Anfal. Dwadzieścia
lat temu, wygnani pod turecką granicę, cierpieli głód po przegranym powstaniu
przeciwko Saddamowi, gdy podczas pierwszej wojny w Zatoce Amerykanie zostawili
na pastwę dyktatora sojusznicze oddziały peszmergów. Niewiele później wybuchła
wojna domowa – stronnictwa Mosula Barzaniego i Dżalala Talabaniego wzięły się
za łby, ginęli ludzie, strzelano do cywilów, stosowano tortury wobec
przeciwników. Kurdyjski pokój liczy sobie zaledwie kilkanaście lat. Muhammad
uważa, że przez ten czas Kurdystan zrobił najpewniej tyle, ile mógł. &lt;br&gt;&lt;/span&gt;&lt;/p&gt;

&lt;p class=&quot;moze-justify&quot;&gt;&lt;span style=&quot;color: #000000&quot;&gt;Prawo uchwalono w 2001 roku. (…) gdy już na przełomie
stuleci obrzezaniu dziewczynek sprzeciwili się mułłowie z klanu Tarchanów,
gdzie procent obrzezań był jednym z najwyższych w kraju, praktyka zanikła
niemal doszczętnie w kilka lat. &lt;br&gt;&lt;/span&gt;&lt;/p&gt;

&lt;p class=&quot;moze-justify&quot;&gt;&lt;span style=&quot;color: #000000&quot;&gt;Od tego czasu kaleczenie kobiet jest w Kurdystanie
nielegalne i ścigane jako przestępstwo, zgodnie z zasadą prawa, że amputacja
jakiejkolwiek części ciała w celu zadania bólu lub deformacji jest sprzeczna z
prawem. &lt;br&gt;&lt;/span&gt;&lt;/p&gt;

&lt;p class=&quot;moze-justify&quot;&gt;&lt;span style=&quot;color: #000000&quot;&gt;Lajla zapytała, czy wiem, że Kurdystan jest jedynym krajem
na Bliskim Wschodzie, gdzie kobieta z mocy prawa musi mieć taką sama pensję jak
mężczyzna na równorzędnym stanowisku. Lala informuje o tym z dumą wszystkich
przybyszów z zagranicy. Nadto – obowiązuje prawo zakazujące przemocy i
dyskryminacji ze względu na płeć. W parlamencie&amp;nbsp;
zasiada co najmniej trzydzieści procent kobiet, bo tak stanowi ordynacja
wyborcza. Obrzezanie kobiet jest uznane za przestępstwo, podobnie jak
małżeństwa zawierane już niemal w kołysce; za swatanie sobie dzieci można
trafić za kratki. &lt;br&gt;&lt;/span&gt;&lt;/p&gt;

&lt;p class=&quot;moze-justify&quot;&gt;&lt;span style=&quot;color: #000000&quot;&gt;Wojna to zawsze katastrofa dla ducha i poczucia równości,
najwyższą cenę zaś płacą zawsze najsłabsi: dzieci i kobiety. &lt;br&gt;&lt;/span&gt;&lt;/p&gt;

&lt;p class=&quot;moze-justify&quot;&gt;&lt;span style=&quot;color: #000000&quot;&gt;Zresztą – kurdyjski islam, po fali konserwatywnego
fanatyzmu, która w końcu przyszła z zagranicy i szczęśliwie nie zagrzała tu
miejsca, jest łagodniejsza niż u arabskich czy tureckich sąsiadów, a Kurdowie
to nie dżihadyści, nigdy do końca nie uwierzyli w obietnice islamistów. &lt;br&gt;&lt;/span&gt;&lt;/p&gt;

&lt;p class=&quot;moze-justify&quot;&gt;&lt;span style=&quot;color: #000000&quot;&gt;Chciałem się dowiedzieć, jak oni to robią albo lepiej – jak
to już zrobili. (…) Odwoływali się do wspólnej tradycji i takich samych
wartości, by za chwilę walić obuchem w łeb. Dziwny naród – myślałem. A może po
prostu mądry, bo umie wyciągnąć wnioski ze strasznych pomyłek. Kurdom udało się
narodowe pojednanie. Choć po drodze robili wszystko, by nie mieć na to szans. &lt;br&gt;&lt;/span&gt;&lt;/p&gt;

&lt;p class=&quot;moze-justify&quot;&gt;&lt;span style=&quot;color: #000000&quot;&gt;To nieprawda, że jesteśmy największym narodem na świecie,
który nie ma własnego państwa; liczniejsi są Tamilowie w Indiach i w Sri Lance. &lt;br&gt;&lt;/span&gt;&lt;/p&gt;

&lt;p class=&quot;moze-justify&quot;&gt;&lt;span style=&quot;color: #000000&quot;&gt;Nie mamy niepodległego Kurdystanu i w zasadzie, poza krótkim
eksperymentem pod protektoratem sowieckiej Rosji, nigdy nie mieliśmy. Mówimy
różnymi językami. Łączą nas tylko marzenia o wolnej ojczyźnie, ludowy strój,
islam, stare legendy. Oraz obcy, których mamy za sąsiadów. Arabowie, Persowie,
Turcy. &lt;br&gt;&lt;/span&gt;&lt;/p&gt;&lt;p class=&quot;moze-justify&quot;&gt;&lt;span style=&quot;color: #000000&quot;&gt;&lt;br&gt;&lt;/span&gt;&lt;/p&gt;

&lt;p class=&quot;moze-justify&quot;&gt;&lt;span style=&quot;color: #000000&quot;&gt;&lt;a target=&quot;_blank&quot; href=&quot;/ksiegarnia/smolenski-zielone/&quot;&gt;&lt;span class=&quot;moze-button&quot;&gt;Kup książkę&lt;/span&gt;&lt;/a&gt; &amp;nbsp;&amp;nbsp;&amp;nbsp; &lt;a target=&quot;_blank&quot; href=&quot;http://www.polskieradio.pl/8/2829/Artykul/1579758,Kurdowie-Niewidzialny-narod-optymistow&quot;&gt;&lt;span class=&quot;moze-button&quot;&gt;Posłuchaj rozmowy z autorem&lt;/span&gt;&lt;/a&gt;&lt;/span&gt;&lt;/p&gt;&lt;p class=&quot;moze-justify&quot;&gt;&lt;br&gt;&lt;/p&gt;&lt;div class=&quot;moze-inserted-code&quot;&gt;&lt;iframe src=&quot;http://www.facebook.com/plugins/like.php?href=http://kultura-ksiazki.mozello.pl/
&amp;amp;layout=button_count&amp;amp;show_faces=true&amp;amp; width=450&amp;amp;action=like&amp;amp;colorscheme=light&amp;amp;height=80&quot; scrolling=&quot;no&quot; style=&quot;border:none; overflow:hidden; width:450px;
height:20px;&quot; allowtransparency=&quot;true&quot; frameborder=&quot;0&quot;&gt;&lt;/iframe&gt;
&lt;/div&gt;&lt;br&gt;&lt;p&gt;&lt;/p&gt;</description>
            </item>
                    <item>
                <title>Cała reszta jeziora (Greg Baxter, Lotnisko w Monachium)</title>
                <link>http://kultksiazki.mozello.pl/blog/params/post/767949/cala-baxter-lotnisko</link>
                <pubDate>Sat, 06 Feb 2016 15:31:00 +0000</pubDate>
                <description>&lt;p class=&quot;moze-justify&quot;&gt;&lt;span style=&quot;color: #000000&quot;&gt;&lt;a target=&quot;_blank&quot; href=&quot;/ksiegarnia/baxter-lotnisko/&quot;&gt;&lt;img alt=&quot;Greg Baxter, Lotnisko w Monachium&quot; class=&quot;moze-img-left&quot; src=&quot;//site-315654.mozfiles.com/files/315654/Baxter__Lotnisko_w_Monachium.jpg?1453414552&quot;&gt;&lt;/a&gt;&lt;/span&gt;

&lt;/p&gt;&lt;p class=&quot;moze-justify&quot;&gt;&lt;span style=&quot;color: #000000&quot;&gt;Przyznam, że przed przeczytaniem tej książki zupełnie nie
wiedziałem, kim jest Greg Baxter. Wydawca wprawdzie nie omieszkał mnie poinformować,
że według „The Guardiana” to „wybitny talent!” – co można przeczytać okładce – ale
takie noty nic mi nie mówią, nawet jeśli mówi mi to „The Guardian” (czyli dokładnie
to?). Tylu pisarzy przedstawiano mi w życiu jako „wybitnych”, że jeden więcej
nie robi już na mnie najmniejszego wrażenia.&lt;/span&gt;&lt;/p&gt;&lt;p class=&quot;moze-justify&quot;&gt;&lt;span style=&quot;color: #000000&quot;&gt;Na czwartej
stronie okładki zamieszczono kilka innych not, które stanowić mogą materiał do
całkiem osobnych przemyśleń, niekoniecznie związanych z samą książką.&lt;/span&gt;&lt;/p&gt;&lt;p class=&quot;moze-justify&quot;&gt;&lt;span style=&quot;color: #000000&quot;&gt;Jedna z nich głosi, że „&lt;i style=&quot;&quot;&gt;Lotnisko w Monachium&lt;/i&gt; to przejmująca
opowieść o samotności”. Trafia niby w sedno, ale kiedy się dobrze zastanowić,
to można dojść do wniosku, że niemal każda wielka zachodnia powieść jest
„opowieścią o samotności”. &lt;i style=&quot;&quot;&gt;Wielki Gatsby&lt;/i&gt;,
&lt;i style=&quot;&quot;&gt;Madame Bovary&lt;/i&gt;, &lt;i style=&quot;&quot;&gt;Sto lat samotności&lt;/i&gt; (nomen omen) czy choćby – a jakże! – &lt;i style=&quot;&quot;&gt;Moskwa-Pietuszki&lt;/i&gt;, że rzucę pierwszymi z
brzegu przykładami. Co nam wprawdzie niewiele mówi o powieści Baxtera, ale skłania
do zastanowienia się nad zachodnią – indywidualistyczną, jak mówią uczeni – kulturą
w ogóle. Tak, cywilizacyjnie zmierzamy chyba ku coraz większemu wyobcowaniu i
narastającemu poczuciu samotności – „samotności w tłumie”, jak to lata temu określił
David Riesman. Co ciekawe, jakoś specjalnie się przed tym nie bronimy. W
przeciwieństwie do kultur wschodnich, tzw. kolektywistycznych, do których mamy
tyle pretensji i które traktujemy wciąż nazbyt często z nieuzasadnionym – by
nie rzec: archaicznie kolonialnym – poczuciem wyższości. Że niby my „oświeceni”,
a oni ciemna masa. Prawda jest jednak taka, że każdy jest akurat na tyle
„oświecony”, ile mu tego „oświecenia” będą skłonni przypisać inni. Uważać
samego siebie za lepszego od innych to jednak mało błyskotliwy przejaw
inteligencji. Co zaś do kwestii wyobcowania i samotności, to warto się może
zastanowić, czy aby inne kultury faktycznie nie radzą sobie z tym lepiej.&lt;/span&gt;&lt;/p&gt;&lt;div class=&quot;moze-justify&quot;&gt;&lt;span style=&quot;color: #000000&quot;&gt;Inna nota określa
książkę Baxtera mianem „kryminalnego śledztwa” („Times Literary Supplement”),
co wydaje się już zupełnie bałamutne. Jeśli bowiem powieść ta jest rzeczywiście
śledztwem w sprawie jakiejś zagadki, to nie jest to bynajmniej zagadka
„kryminalna”, ale raczej psychologiczna, ale to znów byłoby nazbyt ogólnym
określeniem. Jaki pisarz nie zajmuje się w ten czy inny sposób zagadkami psychologicznymi?
Toż nawet ja, zwykły czytelnik, nic tylko cięgiem zajmuję się rozmaitymi
zagadkami psychologicznymi. I to nie tylko tymi zawartymi w książkach.&lt;/span&gt;&lt;span style=&quot;color: #000000&quot;&gt;

&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;p class=&quot;moze-justify&quot;&gt;&lt;span style=&quot;color: #000000&quot;&gt;O tym, że jest to „opowieść… o
czasach, w których żyjemy” – jak donosi „Irish Times” – nie warto nawet
wspominać. O naszych czasach jest każda opowieść powstała w naszych czasach (a
nawet kilka wcześniejszych).&lt;/span&gt;&lt;/p&gt;&lt;span style=&quot;color: #000000&quot;&gt;

&lt;/span&gt;&lt;p class=&quot;moze-justify&quot;&gt;&lt;span style=&quot;color: #000000&quot;&gt;Najbardziej dorzeczna wydaje się
opinia Krzysztofa Cieślika (nareszcie konkretna osoba), recenzenta „Polityki”:
„&lt;i style=&quot;&quot;&gt;Lotnisko w Monachium&lt;/i&gt; to świetnie
napisana, przesiąknięta melancholią opowieść o utracie. Baxter umiejętnie
kreuje niepokojącą, klaustrofobiczną atmosferę zwyczajnego szaleństwa.
Sięgnijcie po jego książkę, jeśli kochacie outsiderów”. &lt;/span&gt;&lt;/p&gt;&lt;div class=&quot;moze-justify&quot;&gt;&lt;span style=&quot;color: #000000&quot;&gt;Otóż to: „zwyczajne
szaleństwo”. Zdecydowanie jest to opowieść o takim właśnie – „zwyczajnym” –
szaleństwie. Czyli jakim? &lt;/span&gt;&lt;span style=&quot;color: #000000&quot;&gt;

&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;p class=&quot;moze-justify&quot;&gt;&lt;span style=&quot;color: #000000&quot;&gt;Dzisiejsi psychologowie ujmują
zaburzenia psychiczne jako część kontinuum, rozciągającego się od braku
zaburzeń do zaburzeń poważnych. Dlatego nie mówią już o „chorobach
psychicznych”, lecz właśnie o „zaburzeniach”. Wszyscy jesteśmy zatem tak czy
inaczej zaburzeni – „brak zaburzeń” to raczej tylko teoretyczny konstrukt –
wszyscy jesteśmy w większym lub mniejszym stopniu dotknięci „zwyczajnym
szaleństwem”. Wszyscy mamy swoje fobie, kompleksy, problemy z tożsamością czy
samooceną. Chodzi właśnie o ten stopień, po przekroczeniu którego zaburzenia te
traktuje się – w danym miejscu i czasie – jako patologię.&lt;/span&gt;&lt;/p&gt;&lt;span style=&quot;color: #000000&quot;&gt;

&lt;/span&gt;&lt;p class=&quot;moze-justify&quot;&gt;&lt;span style=&quot;color: #000000&quot;&gt;Taki też jest bezimienny – nieprzypadkowo
– bohater &lt;i style=&quot;&quot;&gt;Lotniska w Monachium&lt;/i&gt;,
mieszkający w Londynie Amerykanin, który wraz ze starzejącym się ojcem i
amerykańską urzędniczka konsularną Trish przyjeżdżają do Berlina, aby przewieź
trumnę z ciałem siostry głównego bohatera, Miriam, do Stanów. Jak się
dowiadujemy, Miriam, z którą tak jej ojciec, jak i brat mieli przez ostatnie
lata sporadyczny kontakt, zagłodziła się na śmierć. Dlaczego to zrobiła, nie
zostaje do końca wyjaśnione. Wydaje się – najogólniej rzecz biorąc – że po
prostu odechciało jej się żyć.&lt;/span&gt;&lt;span style=&quot;color: #000000&quot;&gt;Cała trójka skazana
została na przymusową przerwę na tytułowym lotnisku w Monachium, gdzie z powodu
wyjątkowo gęstej mgły czasowo odwołano wszystkie loty. Pobyt na lotnisku to
czas opowiadania, czas opowieści zaś stanowią przede wszystkim reminiscencje głównego
bohatera, który wspomina swoją własną i rodzinną przeszłość. Przytacza między
innymi słowa Miriam, które wyjaśniają wszystko i nic: „Nie lubię tutaj niczego.
Nie lubię upału. Nie lubię zapachu. Nie lubię jedzenia. Nie lubię komarów. Nie
lubię ludzi. Nie lubię tego, jak mówią. Nie lubię tego, jak sama mówię. Nie
lubię tego, co ludzie myślą. Nie lubię sposobu, w jaki jeżdżą samochodami. Nie
lubię tego, w co wierzą”. W tym rzadkim i dramatycznym zwierzeniu, uczynionemu
w chwili słabości, Miriam mówi tu o swoim życiu w Berlinie, w którym dość
przypadkowo zamieszkała i gdzie nic nie ułożyło się po jej myśli, choć sam
Berlin – jako „miejsce na ziemi” – wydaje się nie odgrywać w jej nieszczęściu
większej roli. &lt;/span&gt;

&lt;/p&gt;&lt;p class=&quot;moze-justify&quot;&gt;&lt;span style=&quot;color: #000000&quot;&gt;Podobne depresyjne
skłonności przejawiają także jej ojciec i brat. Poznajemy ich jako tyleż
zrezygnowanych, pozbawionych nadziei i obojętnych na wszystko, co nadwrażliwych
i emocjonalnie rozedrganych, gardzących sobą oraz światem i rozpaczliwie poszukujących
wartości i sensu w swoim życiu. Książka zawiera jedną z najbardziej przekonujących
i przygnębiających refleksji na temat pewnego trudnego do wysłowienia stanu
psychicznego, z jakimi spotkałem się w literaturze pięknej (bo w
psychologicznej znalazłem ich więcej): „Potem zaczynam widzieć słowa, które
myślę, poszczególne słowa, a są one obrzydliwe. Słowo «błękit» staje się
obrzydliwe. Słowo «lotnisko». Ich istnienie mnie przygnębia”.&lt;/span&gt;&lt;/p&gt;&lt;p class=&quot;moze-justify&quot;&gt;&lt;span style=&quot;color: #000000&quot;&gt;„Obrzydliwe
słowa”: błękit, lotnisko, miasto, ludzie, piękno, radość, smutek, życie –
wszystko obrzydliwe. Same istnienie tych słów – przygnębiające. To jest może ta
największa zagadka – jak widać, bynajmniej nie kryminalna – jaką zawiera
powieść. Zagadka ludzkiej, arcyludzkiej – więc zawsze zaburzonej – psychiki.&lt;/span&gt;&lt;/p&gt;&lt;div class=&quot;moze-justify&quot;&gt;&lt;span style=&quot;color: #000000&quot;&gt;Całą trójkę –
ojca, brata i nieżyjącą siostrę – łączą osobliwe relacje. Są sobie w jakiś
sposób bliscy, ale zarazem niesłychanie dalecy, obcy, gardzący sobą, a nawet
nawzajem się nienawidzący. I jednocześnie potrzebujący siebie, bo niemający
nikogo innego (skazani na siebie więzami rodzinnymi, biologicznym
powinowactwem, wspólnym doświadczeniem, przeszłością etc).&lt;/span&gt;&lt;span style=&quot;color: #000000&quot;&gt;

&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;p class=&quot;moze-justify&quot;&gt;&lt;span style=&quot;color: #000000&quot;&gt;Do końca nie
wiemy, czego właściwie pragnie snujący swoje ponure refleksje główny bohater.
Tego zdaje się nie wiedzieć także on sam. Jego myśli zogniskowane są głównie na
sobie, ale też – z uwagi na okoliczności – na swoim ojcu i oczywiście na
zmarłej siostrze. „Próbowałem myśleć myślami siostry, starałem się patrzeć na
świat jej wzrokiem”. Czy dlatego sam zaczyna się głodzić? Czy w ten sposób
pragnie oddać jej cześć? Chce zrozumieć ją, siebie, życie w ogóle? Wydaje się,
że po części każdej z tych rzeczy – oraz zapewne kilku innych, jeszcze mniej
uchwytnych – ale chyba żadnej z osobna.&lt;/span&gt;&lt;/p&gt;&lt;p class=&quot;moze-justify&quot;&gt;&lt;span style=&quot;color: #000000&quot;&gt;Niesłusznie
zapomniany – szczęśliwie nie przez wszystkich – szkocki psychiatra Ronald David
Laing powiedziałby, że pragnie on odzyskać utracone „pierwotne poczucie
bezpieczeństwa ontologicznego” czy też krócej: „pewność ontologiczną”. Brak
tego poczucia pewności wywołuje lęk egzystencjalny, który przekroczywszy pewną
miarę może skutkować takim czy innym zaburzeniem psychicznym. Z tym właśnie
zdaje się borykać bohater. Mocno upraszczając, człowiek z poczuciem pewności
ontologicznej potrafi w miarę skutecznie radzić sobie z codziennymi problemami.
Człowiek bez tego poczucia nie daje sobie rady nawet sam ze sobą, brak mu wręcz
poczucia własnego istnienia.&lt;/span&gt;&lt;span style=&quot;color: #000000&quot;&gt;&lt;br&gt;I być może
właśnie po to – aby utwierdzić się we własnym istnieniu – bohater dokonuje
irracjonalnego i niezrozumiałego dla samego siebie aktu samookaleczenia,
wycinając sobie nożykiem do steków kawałek własnego ciała. „Myślałem: Jeśli
zdołam wyciąć choćby funt, tylko funt ciała, będę oczyszczony. A może myślałem,
że jeśli dam radę zrobić duże nacięcie – na tyle duże, by odciągnąć szeroko
skórę po obu stronach – zdołam na chwilę, zanim ból stanie się nieznośny,
doświadczyć rzeczywistości życia mojego ciała, a doświadczywszy jej,
wyeliminować na zawsze tajemnicę tego, kim jestem oraz co i jak postrzegam –
ponieważ ta tajemnica jest tak wielkim bólem, że warto przetrwać mniejszy ból, żeby
ją unieszkodliwić. Ale, rzecz jasna, wszystko to było nie do zniesienia od
samego początku”.&lt;/span&gt;&lt;/p&gt;&lt;span style=&quot;color: #000000&quot;&gt;

&lt;/span&gt;&lt;p class=&quot;moze-justify&quot;&gt;&lt;span style=&quot;color: #000000&quot;&gt;„Wszystko to
było nie do zniesienia od samego początku”. Od początku próba ta skazana była
na porażkę. Dosłownie i metaforycznie. Nie tylko z powodu bólu, jaki takiemu
samookaleczeniu towarzyszy, ale i dlatego, że pewności własnego istnienia nie
można odzyskać nawet w taki – tyleż heroiczny, co rozpaczliwy – sposób. Poczucia
bezpieczeństwa ontologicznego człowiek nabywa bowiem we wczesnym dzieciństwie
poprzez „zdrowe” – cokolwiek by o tym pojęciu nie powiedzieć – relacje
rodzinne. A tych właśnie w jego przypadku – rzecz jasna, także w przypadku jego
siostry – zabrakło. &lt;/span&gt;&lt;/p&gt;&lt;div class=&quot;moze-justify&quot;&gt;&lt;span style=&quot;color: #000000&quot;&gt;Powieść kończy
się bezsensowną z pozoru sceną, nie puentującą niczego (i tak w pewnym sensie
jest). Bohater wypływa łódką na jezioro. Przychodzi mu na myśl, że kiedy
zobaczy, co jest za cyplem, który postanowił opłynąć, w jakiś magiczny sposób
rozwiąże to jego podstawowe problemy z istnieniem. Z tym, co w nim najważniejsze:
„Czułem, że muszę popłynąć za ten cypel, że to imperatyw, że nigdy nie poznam
siebie, jeśli nie ujrzę całej reszty jeziora. Nie trzeba było wiele, żebym zdał
sobie sprawę, że bliskość przesmyku to złudzenie. Wiosłowałem i wiosłowałem,
ale nie byłem przez to bliższy celu”. Nie. Bohater nigdy nie ujrzy „całej
reszty jeziora”, nie ujrzy nawet samego siebie i „całego” swojego istnienia. Wszystko
to było nie do zniesienia i nie do przeprowadzenia od „samego początku”. Tak
czy inaczej, bohater skończy zapewne źle.&lt;/span&gt;&lt;span style=&quot;color: #000000&quot;&gt;

&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;p class=&quot;moze-justify&quot;&gt;&lt;span style=&quot;color: #000000&quot;&gt;Dlatego nie zakrzyknę
entuzjastycznie za recenzentem (z którym się skądinąd w innych aspektach
całkowicie zgadzam): „Sięgnijcie po jego książkę, jeśli kochacie outsiderów”.
Osobiście nie zachęcam do przeczytania tej książki nikogo. Zwłaszcza tych,
którzy na skutek mniejszej lub większej niepewności ontologicznej – a komu z
nas została ona oszczędzona? – sami są outsiderami („samotny tłum” Riesmana to
w istocie tłum outsiderów). Właśnie dlatego, że książka ta jest naprawdę dobrze
napisana, jej lektura tylko ich pogrąży. Chyba że jakiś oczyszczający wpływ –
sławetne &lt;i style=&quot;&quot;&gt;katharsis&lt;/i&gt; – wywrze na nich
sama estetyczna przyjemność lub poczucie, że ktoś przeżywa tragedię &lt;i style=&quot;&quot;&gt;zamiast&lt;/i&gt; nich. Sam wprawdzie nie mogłem
się od tej książki oderwać, ale nie jestem pewien, czy to mi dobrze wróży na
przyszłość. A nawet na przeszłość, skoro – jak powiada Heidegger – „przeszłość człowieka
nie &lt;i&gt;postępuje za &lt;/i&gt;nim, lecz zawsze &lt;i&gt;już&lt;/i&gt; poprzedza jego przyszłość”.
&lt;/span&gt;&lt;/p&gt;&lt;p&gt;&lt;span style=&quot;color: #000000&quot;&gt;

A zatem: czytajcie, jeśli macie odwagę, potrzebę lub mimo wszystko
żywicie złudzenie, że „ujrzycie całą resztę jeziora”. W każdym razie, bądźcie
gotowi na poważne egzystencjalne doświadczenie.&lt;br&gt;&lt;br&gt;&lt;/span&gt;&lt;/p&gt;&lt;p class=&quot;moze-justify&quot;&gt;&lt;span style=&quot;color: #000000&quot;&gt;&lt;i style=&quot;&quot;&gt;Grzegorz Tomicki&lt;/i&gt;&lt;br&gt;&lt;/span&gt;&lt;/p&gt;&lt;span style=&quot;color: #000000&quot;&gt;

&lt;/span&gt;&lt;p class=&quot;moze-left&quot;&gt;&lt;span style=&quot;color: #000000&quot;&gt;&lt;a target=&quot;_blank&quot; href=&quot;/ksiegarnia/baxter-lotnisko/&quot;&gt;Greg Baxter, &lt;i&gt;Lotnisko w Monachium&lt;/i&gt;&lt;/a&gt;&lt;i style=&quot;&quot;&gt;&lt;/i&gt;, przeł. J. Polak, Czwarta Strona, Grupa Wydawnictwa
Poznańskiego, Poznań 2015, s. 318&lt;/span&gt;&lt;/p&gt;&lt;span style=&quot;color: #000000&quot;&gt;



&lt;/span&gt;&lt;p class=&quot;moze-justify&quot;&gt;&lt;span style=&quot;color: #000000&quot;&gt;Pierwodruk: „FA-art” 2015, nr 1-2&lt;/span&gt;&lt;/p&gt;&lt;p class=&quot;moze-justify&quot;&gt;&lt;span style=&quot;color: #000000&quot;&gt;&lt;br&gt;&lt;/span&gt;&lt;/p&gt;&lt;p class=&quot;moze-justify&quot;&gt;&lt;span style=&quot;color: #000000&quot;&gt;&lt;a target=&quot;_blank&quot; href=&quot;/ksiegarnia/baxter-lotnisko/&quot;&gt;&lt;span class=&quot;moze-button&quot;&gt;Kup książkę&lt;/span&gt;&lt;/a&gt;&amp;nbsp;&amp;nbsp;&amp;nbsp;&amp;nbsp; &lt;a target=&quot;_blank&quot; href=&quot;/ksiegarnia/baxter-lotnisko/wypisy/&quot;&gt;&lt;span class=&quot;moze-button&quot;&gt;Czytaj fragmenty&lt;/span&gt;&lt;/a&gt;&lt;br&gt;&lt;/span&gt;&lt;/p&gt;&lt;p class=&quot;moze-justify&quot;&gt;&lt;br&gt;&lt;/p&gt;&lt;p class=&quot;moze-justify&quot;&gt;&lt;/p&gt;&lt;div class=&quot;moze-inserted-code&quot;&gt;&lt;iframe src=&quot;http://www.facebook.com/plugins/like.php?href=http://kultura-ksiazki.mozello.pl/
&amp;amp;layout=button_count&amp;amp;show_faces=true&amp;amp; width=450&amp;amp;action=like&amp;amp;colorscheme=light&amp;amp;height=80&quot; scrolling=&quot;no&quot; style=&quot;border:none; overflow:hidden; width:450px;
height:20px;&quot; allowtransparency=&quot;true&quot; frameborder=&quot;0&quot;&gt;&lt;/iframe&gt;
&lt;/div&gt;&lt;br&gt;&lt;p&gt;&lt;/p&gt;&lt;p class=&quot;moze-justify&quot;&gt;&lt;br&gt;&lt;/p&gt;</description>
            </item>
                    <item>
                <title>Czechów stosunki z Bogiem (Mariusz Szczygieł, Zrób sobie raj)</title>
                <link>http://kultksiazki.mozello.pl/blog/params/post/755706/czechow-stosunki</link>
                <pubDate>Mon, 25 Jan 2016 10:29:00 +0000</pubDate>
                <description>&lt;div class=&quot;moze-justify&quot;&gt;&lt;span style=&quot;color: #000000&quot;&gt;&lt;a target=&quot;_blank&quot; href=&quot;/ksiegarnia/szczygiel-zrob/&quot;&gt;&lt;img alt=&quot;Mariusz Szczygieł, Zrób sobie raj, Wydawnictwo Czarne, Wołowiec 2010 (Kultura Książki)&quot; class=&quot;moze-img-left&quot; src=&quot;//site-315654.mozfiles.com/files/315654/Szczygiel_-_Zrob-sobie-raj.jpg?1453639545&quot;&gt;&lt;/a&gt;We wstępie do swojego zbioru reportaży&lt;i&gt;&amp;nbsp;&lt;a style=&quot;&quot; title=&quot;Mariusz Szczygieł, Zrób sobie raj&quot; href=&quot;/ksiegarnia/szczygiel-zrob/&quot; target=&quot;_blank&quot;&gt;Zrób sobie raj&lt;/a&gt;&lt;/i&gt;
 Mariusz Szczygieł wyznaje: „Marzyła mi się książka o moim ulubionym 
kraju bez napinania się. Żeby nie musiała odzwierciedlać, 
obiektywizować, syntetyzować”. A jednak, śmiem twierdzić, autor 
odzwierciedla, obiektywizuje i syntetyzuje wcale śmiało i gęsto, 
aczkolwiek w różnym stopniu, w różnych celach i z różnym skutkiem.&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;
&lt;p class=&quot;moze-justify&quot;&gt;&lt;span style=&quot;color: #000000&quot;&gt;W jego książce odzwierciedlają się bowiem
 nie tylko poglądy, przekonania i mentalność bohaterów poszczególnych 
reportaży – trudno też, ze względu na specyfikę gatunkową, aby było 
inaczej – ale i samego autora: „Moja życiowa filozofia, którą powoli 
wypracowuję, to: nie mieć żadnych oczekiwań”. Nade wszystko zaś 
odzwierciedla się i syntetyzuje, w pewnym sensie więc także 
obiektywizuje, charakter narodowy Czechów: „Czeska kultura nie lubi 
wzniosłości i patosu”&lt;i&gt;, &lt;/i&gt;a przy okazji i Polaków: „Czesi, w 
przeciwieństwie do Polaków, wciąż jeszcze wykazują minimum zaufania do 
świata”. Lub: „w jednym oku siedzi nam [Polakom] etos, a w drugim patos”&lt;i&gt;.&lt;/i&gt;&lt;/span&gt;&lt;/p&gt;
&lt;p class=&quot;moze-justify&quot;&gt;&lt;span style=&quot;color: #000000&quot;&gt;Wydaje się też, że zwierciadło 
przechadzające się po czeskim gościńcu potrzebne było autorowi głównie 
po to, aby mogli się w nim przejrzeć Polacy – co nie jest pomysłem nowym
 – „nasz naród do życia nie potrzebuje na przykład autostrad i dlatego 
prawie ich nie mamy. Nasz naród do życia potrzebuje nieszczęścia. 
Dopiero, kiedy pojawia się nieszczęście – nieudane powstanie warszawskie
 czy inna klęska – jesteśmy kimś. Krzywda nas wywyższa ponad inne 
narody. Polska kultura jest kulturą nekrofilską. Śmierć powoduje 
uszlachcenie człowieka. Wiele lat w historii Polski walczyliśmy o swoją 
niepodległość i ciągle umieraliśmy za ojczyznę. Polacy są więc lepsi w 
celebrowaniu pogrzebów i klęsk niż sukcesów”&lt;i&gt;.&lt;/i&gt; Czesi, ma się rozumieć, zupełnie inaczej – co tym bardziej te cechy (zarówno Czechów, jak i Polaków) uwydatnia.&lt;/span&gt;&lt;/p&gt;
&lt;p class=&quot;moze-justify&quot;&gt;&lt;span style=&quot;color: #000000&quot;&gt;Na ile Szczygieł dystansuje się od 
takiego modelu Polaka „w ogóle” (ironia), na ile zaś od takiego Polaka 
„w sobie” (autoironia), trudno czasem rozstrzygnąć, co budzi – może i 
niezdrową, ale retorycznie efektywną – ciekawość czytelnika: kto zacz, w
 głębi duszy, ów Szczygieł? Wierzący on w końcu (w Boga, w Polskę) czy 
nie? Tymczasem jednak zdani jesteśmy wyłącznie na domysły lub takie na 
przykład niejasne, bo niepotwierdzone, opinie – czy też tylko zapytania –
 bohaterów: „Pan też jest taki przypadek: niewierzący, ale 
praktykujący?” Niewykluczone, że są to także pytania, które autor zadaje
 sam sobie.&lt;/span&gt;&lt;/p&gt;
&lt;p class=&quot;moze-justify&quot;&gt;&lt;span style=&quot;color: #000000&quot;&gt;W moim osobistym mniemaniu, wszystkie te 
zabiegi razem wzięte wychodzą ostatecznie książce na dobre. Bez 
odzwierciedlania, obiektywizowania i syntetyzowania byłaby ona 
pozbawiona indywidualnego charakteru, sygnatury autorskiej osobowości, 
zmierzając w kierunku suchej, możliwie obiektywnej informacji, relacji 
czy po prostu przytaczania cudzych słów (wbrew pozorom, zabieg 
obiektywizowania, jako najzupełniej subiektywny, jest tej tendencji 
sprzeczny). Z drugiej strony, jednoznacznie wyrażana postawa pisarza 
uczyniłaby z niej wypowiedź nazbyt może tendencyjną, skłaniając odbiorcę
 bardziej do interpretowania jego przekonań niźli poglądów i postaw jego
 bohaterów.&lt;/span&gt;&lt;/p&gt;
&lt;p class=&quot;moze-justify&quot;&gt;&lt;span style=&quot;color: #000000&quot;&gt;Z IV strony okładki dowiadujemy się, iż 
książka „łączy pamiętnik z esejem, felietonem i reportażem”. Żaden z 
tych gatunków, jak wiemy, nie rości sobie pretensji do bycia 
„kompetentnym przewodnikiem”, aczkolwiek kompetencji autorowi w wielu 
kwestiach najwyraźniej nie brakuje. Owa trudność z jednoznacznym 
określeniem gatunkowym nie świadczy też o jakimś szczególnym 
nowatorstwie poczynań autora czy wymyślnym mieszaniu konwencji – raczej o
 niewydolności teoretycznych systemów porządkujących, niepotrafiących 
sobie poradzić z klasyfikacją dość nieskomplikowanej w gruncie rzeczy 
pisarskiej formuły. Jak by ją niezobowiązująco określić? Jako 
reportażową jednak, częściej przy tym skłaniającą się ku odmianie 
fabularnej, ograniczającej interpretację i komentarz (a więc rodzaju 
informacyjnego), rzadziej ku odmianie problemowej (publicystycznej). A 
może prościej, jak to uczynił autor, jako „notatkę z lektur i ze 
spotkania z ludźmi, których chciałem tam spotkać”. Owa „notatka”, 
rozpisana na blisko 300 stron, ma być przy tym „wyłącznie o tym, co mnie
 zafascynowało przez ostatnich dziesięć lat, od kiedy pierwszy raz 
przyjechałem do tego kraju”&lt;i&gt;.&lt;/i&gt; Czyli o czym?&lt;/span&gt;&lt;/p&gt;
&lt;p class=&quot;moze-justify&quot;&gt;&lt;span style=&quot;color: #000000&quot;&gt;Tematów głównych jest kilka: osobowości 
artystyczne, historia, Bóg (wiara), śmiech w życiu Czechów (smakowity 
rejestr cytatów na s. 207-208), ich zbiorowa (narodowa) świadomość, 
narodowa mentalność.&lt;/span&gt;&lt;/p&gt;
&lt;p class=&quot;moze-justify&quot;&gt;&lt;span style=&quot;color: #000000&quot;&gt;Portrety kilku czeskich artystów (Davida Černego – autora rzeźby przedstawionej na okładce, &lt;i&gt;Syn Boży – model do składania&lt;/i&gt;,
 która kogo trzeba obrazi; satyryczno-wulgaryzującego poety-filozofa 
Egona Bondy’ego; kontrowersyjnego fotografa Jana Saudka; pisarki i 
celebrytki o ponadprzeciętnym biuście Haliny Pawlowskiej i in.) składają
 się na mozaikę osobowości ekscentrycznych, niepokornych i 
bulwersujących. Czyli artystów z krwi i kości – od tej też strony, 
bardziej ludzkiej, zostali oni przedstawieni; jako mający wzbudzać – 
aczkolwiek nie bez pewnych zastrzeżeń – sympatię, co zresztą autor 
taktownie pozostawia w dużej mierze w gestii czytelników.&lt;/span&gt;&lt;/p&gt;
&lt;p class=&quot;moze-justify&quot;&gt;&lt;span style=&quot;color: #000000&quot;&gt;Jest to także książka o – z polskiej 
perspektywy cokolwiek ekscesywnym – stosunku Czechów do Boga, 
chrześcijaństwa i wiary w ogóle. Pomysł na rozdział &lt;i&gt;Jak się państwu żyje bez Boga?&lt;/i&gt;
 zrodził się od przypadkowo podsłuchanej rozmowy dwóch nastolatek w 
tramwaju: „– Co to jest? – Jezus na krzyżu. Srebrny! Babcia mi dała. – I
 ty zamierzasz tego trupa nosić?! – Ale on jest ładny! – Tylko że 
nieżywy”. Trzeba przyznać, że Szczygieł ma wyjątkowe ucho do wyłapywania
 podobnych wypowiedzi, które same w sobie, bez dodatkowej literackiej 
obróbki, stanowią metaforyczny skrót danego zjawiska, esencję wycinka 
rzeczywistości, a zarazem wyjątkowo celny, czasami też świadomie 
przejaskrawiony komentarz do tej rzeczywistości – tym swobodniejszy, że 
wyrażony przecież cudzymi słowami.&lt;/span&gt;&lt;/p&gt;
&lt;p class=&quot;moze-justify&quot;&gt;&lt;span style=&quot;color: #000000&quot;&gt;Podobna strategia została wykorzystana do
 przedstawienia polskiej perspektywy: „Poprosiłem polskich katolików, 
aby zadali pytanie niewierzącym w Czechach. «Jak się państwu żyje bez 
Boga?». Odpowiedzi były w gruncie rzeczy podobne: Normalnie; Całkiem 
fajnie; Przyjemnie; Lżej niż z Bogiem; Jak bez tyrana; bez wiary 
katolickiej jest lepiej, bo nie boję się, że nie będę zbawiona. Czecha 
ateistę generalnie śmieszy lub denerwuje, gdy Polacy, z którymi się 
styka, usiłują go przekonać, że jeśli nie wierzysz, to nie wyznajesz 
wartości; że nie mając katolickich zasad, nie można być dobrym 
człowiekiem”.&lt;/span&gt;&lt;/p&gt;
&lt;p class=&quot;moze-justify&quot;&gt;&lt;span style=&quot;color: #000000&quot;&gt;Na wyraźnie tendencyjne, w zamiarze 
retoryczne, pytania wierzących z Polski, w których anonsuje się brak 
zrozumienia dla postaw odmiennych od własnej – „Jeśli zawiodą cię 
wszyscy ludzie, do kogo się zwrócisz? Jaki jest dla ateisty sens 
cierpienia? Czy boisz się śmierci? A skąd się w pani dobro bierze, jeśli
 nie z Boga?” – Czesi reagują zazwyczaj zdziwieniem. Na słynny, acz 
wyrażony cokolwiek naiwnie, „przeklęty problem” Dostojewskiego: „Jeśli 
nie ma życia po śmierci, a po nim ani kary, ani nagrody, to jaki jest 
sens bycia dobrym?”, Ondřej odpowiada pytaniem: „Czy te pytania 
wymyślała jakaś stara babcia? Być dobrym, bo inaczej kara po śmierci? 
Być dobrym ze strachu przed Bogiem?”. Bo rzeczywiście, pytania 
„wierzących z Polski” odzwierciedlają (właśnie) wyraźną 
instrumentalizację ich wiary: wierzą, aby móc się do kogo zwrócić w 
potrzebie (jak trwoga, to do Boga), aby nadać sens cierpieniu, aby 
pokonać strach przed śmiercią, aby zasłużyć na nagrodę, ustrzec się kary
 itd. „Nie wyobrażam sobie życia bez Boga. Wyobrażam sobie, że człowiek,
 który tego nie ma, jest przestraszony. Tym, co się stanie po śmierci, i
 tym, jak wygląda jego życie”. „Nie wyobrażam sobie”, otóż to. W 
wypowiedziach tych uderza niemożność wyjścia poza ograniczenia własnej 
perspektywy, brak zrozumienia innych przekonań i dystansu do własnych, 
innymi słowy – brak zwyczajnej ludzkiej empatii.&lt;/span&gt;&lt;/p&gt;
&lt;p class=&quot;moze-justify&quot;&gt;&lt;span style=&quot;color: #000000&quot;&gt;Trzeba jednak przyznać, że podobny brak 
zrozumienia i podobną interesowność wykazują czasem także ateistycznie 
zorientowani, choć często afirmujący podobne wartości Czesi: „Ja staram 
się być dobra, bo mi się to opłaca. Uważam, że im jesteś lepszym 
człowiekiem, tym twój pobyt tutaj jest bardziej do wytrzymania”.&lt;/span&gt;&lt;/p&gt;
&lt;p class=&quot;moze-justify&quot;&gt;&lt;span style=&quot;color: #000000&quot;&gt;Dla wielu Polaków „niczym nieskrępowany 
stosunek Czechów do sacrum” niejednokrotnie okaże się zapewne nie do 
przyjęcia: „W najbardziej ekstremalnym odcinku komiksu [&lt;i&gt;Zielony Raoul&lt;/i&gt;]
 prawicowy poseł Pavel Tollner – znany przeciwnik rejestracji związków 
homoseksualnych – odbywa stosunek z Jezusem Chrystusem”. W takich 
przypadkach, jak się należy domyślać, chodzi nie tyle o „budzenie z 
intelektualnej drzemki”, ile o marketingowe posługiwanie się pospolitą 
współcześnie strategią skandalu.&lt;/span&gt;&lt;/p&gt;
&lt;p class=&quot;moze-justify&quot;&gt;&lt;span style=&quot;color: #000000&quot;&gt;Generalnie jednak polskiemu katolikowi 
dobrze chyba zrobi poznanie i przemyślenie postaw z jego punktu widzenia
 ekscesywnych, z innego zaś najzupełniej, jak się okazuje, powszechnych.&lt;/span&gt;&lt;/p&gt;
&lt;p class=&quot;moze-justify&quot;&gt;&lt;span style=&quot;color: #000000&quot;&gt;Podsumowując, teksty składające się na&amp;nbsp;&lt;i&gt;&lt;a style=&quot;&quot; title=&quot;Mariusz Szczygieł, Zrób sobie raj&quot; href=&quot;/ksiegarnia/szczygiel-zrob/&quot; target=&quot;_blank&quot;&gt;Zrób sobie raj&lt;/a&gt; &lt;/i&gt;przynoszą
 garść informacji zajmujących – zgodnie z przykazaniem: przede wszystkim
 nie nudzić – często mało znanych i podanych w inteligentny, przejrzysty
 sposób, najczęściej stylem oszczędnym, rzeczowym, quasi-sprawozdawczym,
 nierzadko aforystycznym, dążącym do nieubłaganej puenty, często mocnej i
 zaskakującej. Książka rzeczywiście robi wrażenie napisanej z „sympatii 
przedstawiciela jednego kraju do innego kraju i bez napinania się”, 
czego autor nie musiał specjalnie deklarować we wstępie.&lt;/span&gt;&lt;/p&gt;
&lt;p&gt;&lt;span style=&quot;color: #000000&quot;&gt;&lt;i&gt;Grzegorz Tomicki&lt;/i&gt;&lt;/span&gt;&lt;/p&gt;
&lt;p&gt;&lt;span style=&quot;color: #000000&quot;&gt;&amp;nbsp;&lt;/span&gt;&lt;/p&gt;
&lt;p&gt;&lt;span style=&quot;color: #000000&quot;&gt;&lt;a style=&quot;&quot; title=&quot;Mariusz Szczygieł, Zrób sobie raj&quot; href=&quot;/ksiegarnia/szczygiel-zrob/&quot; target=&quot;_blank&quot;&gt;Mariusz Szczygieł&lt;/a&gt;&lt;i&gt;&lt;a target=&quot;_blank&quot; style=&quot;&quot; href=&quot;/ksiegarnia/szczygiel-zrob/&quot;&gt;, Zrób sobie raj&lt;/a&gt;&lt;/i&gt;, Wydawnictwo Czarne, Wołowiec 2010, s. 292&lt;/span&gt;&lt;/p&gt;
&lt;p&gt;&lt;span style=&quot;color: #000000&quot;&gt;Pierwodruk: „Odra” 2011, nr 4&lt;/span&gt;&lt;/p&gt;&lt;p&gt;&lt;br&gt;&lt;/p&gt;&lt;p&gt;&lt;span style=&quot;color: #000000&quot;&gt;&lt;a target=&quot;_blank&quot; href=&quot;/ksiegarnia/szczygiel-zrob/&quot;&gt;&lt;span class=&quot;moze-button&quot;&gt;Kup książkę&lt;/span&gt;&lt;/a&gt;&amp;nbsp;&amp;nbsp;&amp;nbsp;&amp;nbsp; &lt;a target=&quot;_blank&quot; href=&quot;/ksiegarnia/szczygiel-zrob/wypisy/&quot;&gt;&lt;span class=&quot;moze-button&quot;&gt;Czytaj fragmenty&lt;/span&gt;&lt;/a&gt;&lt;br&gt;&lt;/span&gt;&lt;/p&gt;&lt;p&gt;&lt;br&gt;&lt;/p&gt;&lt;p&gt;&lt;/p&gt;&lt;div class=&quot;moze-inserted-code&quot;&gt;&lt;iframe src=&quot;http://www.facebook.com/plugins/like.php?href=http://kultura-ksiazki.mozello.pl/
&amp;amp;layout=button_count&amp;amp;show_faces=true&amp;amp; width=450&amp;amp;action=like&amp;amp;colorscheme=light&amp;amp;height=80&quot; scrolling=&quot;no&quot; style=&quot;border:none; overflow:hidden; width:450px;
height:20px;&quot; allowtransparency=&quot;true&quot; frameborder=&quot;0&quot;&gt;&lt;/iframe&gt;
&lt;/div&gt;&lt;br&gt;&lt;p&gt;&lt;/p&gt;</description>
            </item>
                    <item>
                <title>List z Pirenejów</title>
                <link>http://kultksiazki.mozello.pl/blog/params/post/684168/</link>
                <pubDate>Sun, 10 Jan 2016 18:35:00 +0000</pubDate>
                <description>&lt;p&gt;&lt;span style=&quot;color: #000000&quot;&gt;&lt;img class=&quot;moze-img-left&quot; style=&quot;width: 122px;&quot; src=&quot;//site-315654.mozfiles.com/files/315654/medium/Odra_2015-12.jpg&quot;&gt;Jest dużo pisarzy, ale mało autorów, jak mówi nieuchwytny
Rimbaud, zagubiony pomiędzy błękitnymi wodami potoków w Ardenach a rozpalona
pustynia Abisynii, pomiędzy zgniłym chrześcijaństwem, jakie odczuwał aż do
szpiku kości, a potencjalnym człowiekiem ze światła. Autor? Rimbaud nie
zapomniał przecież szkolnej łaciny i wiedział, że autor to człowiek, który (&lt;i style=&quot;&quot;&gt;augere-auctum&lt;/i&gt;) powiększa, dodaje. Kto
powiększa co? Powiedzmy, że odczucie życia. I dlatego potrzebujesz tożsamości o
wiele bardziej ekstrawaganckiej niż normalnie dostępnej w życiu. Oczywiście
tego typu ekstrawagancja zawsze grozi szaleństwem, chyba że znajdziesz poetykę
takiego wydarzenia. Jeśli mówię „poetyka”, to mam na myśli stany płynięcia, napięcia, nieznanej architektoniki. Nie ma to nic wspólnego z tymi,
którzy zadowoleni są z parafrazowania swojego paraliżu.&lt;/span&gt;&lt;/p&gt;&lt;p&gt;&lt;span style=&quot;color: #000000&quot;&gt;Kenneth White, &lt;i style=&quot;&quot;&gt;List
z Pirenejów &lt;/i&gt;(„Odra” 12/2015)&lt;/span&gt;&lt;/p&gt;&lt;p&gt;&lt;span style=&quot;color: #000000&quot;&gt;&lt;br&gt;&lt;/span&gt;&lt;/p&gt;&lt;p&gt;&lt;/p&gt;&lt;div class=&quot;moze-inserted-code&quot;&gt;&lt;iframe src=&quot;http://www.facebook.com/plugins/like.php?href=http://kultura-ksiazki.mozello.pl/
&amp;amp;layout=button_count&amp;amp;show_faces=true&amp;amp; width=450&amp;amp;action=like&amp;amp;colorscheme=light&amp;amp;height=80&quot; scrolling=&quot;no&quot; style=&quot;border:none; overflow:hidden; width:450px;
height:20px;&quot; allowtransparency=&quot;true&quot; frameborder=&quot;0&quot;&gt;&lt;/iframe&gt;
&lt;/div&gt;&lt;br&gt;&lt;p&gt;&lt;/p&gt;</description>
            </item>
            </channel>
</rss>